niedziela, 10 kwietnia 2016

Nowi towarzysze

Obudziłam się przed sobą zobaczyłam tajemniczego lwa,  chciałam  obudzić Chake, jednak na marne nie, było w jaskini nikogo oprócz mnie i lwa. Był on cały czarny i lśniące czerwone jak krew ślepia. Przeraziłam się i to nie na żarty, lew patrzyła na mnie mrocznym wzrokiem. Tak jak by zaraz miał by mnie zabić.  Jednak tak się nie stało.  Stałam i patrzyłam się w złowrogie spojrzenie obcego. Trwało to chwile, aż w końcu nieznajomy się odezwał:
- Już niedługo! I tak mnie nie pokonasz! Zginiesz!
Lew zniknął a ja szybko otworzyłam oczy. Uświadomiłam sobie, że to, był tylko sen. Otóż wczorajszego dnia przez zranioną łapę ja razem z Chaką nie mogliśmy wyruszyć w dalszą podróż. Ale teraz to nie miało znaczenia. Prawda? . Ale jeżeli ten lew chce mojej śmierci to może znaczyć tylko jedno. Właśnie przed sobą ujrzałam Garmadona! . W prawdzie przez  sen jednak jego postawa i spojrzenie już świadczyły o tym, że Władca ma mroczną duszę. Spojrzałam na Chakę spał sobie w najlepsze. Postanowiłam że nie będę na razie go budzić, poszłam kilka kroków w przód i nagle się zatrzymałam. Przypomniałam sobie o czymś, bardzo ważnym, skoro nie będę miał żadnych nauk to jak w przyszłości mam pokonać Garmadona ? . Chociaż może uda mi się kontrolować swoje moce bez żadnych nauk? . Zastanawiałam się tak, aż do momentu kiedy usłyszałam :
- Już wstałaś?
No tak Chaka akurat musiał się obudzić w takim momencie.
- Tak miałam zły sen. To wyruszamy w dalszą podróż?
- Tak możemy. Ale dokładnie muszę się zastanowić w którą stronę to, było. Od opowieści mamy wiem niewiele
- Znaczy teraz mówisz, że nie wiesz w którą to stronę?
- Nie czekaj, chyba to było w tamtą. Tak, tak idziemy na północ
-A więc chodźmy . - Odpowiedziałam bez namysłu. I z wielką obojętnością.

Zmiana narratora: Chaka
Luna, była dzisiaj jakaś dziwna musiałem się dowiedzieć o co chodzi. Ale pomyślałem, że tak sama z siebie nic mi nie powie. Więc wymyśliłem podstęp. Taka stara sztuczka moich rodziców. Skłamie Lunie ,że wiem o co chodzi i wszystko mi ujawni.
-Luna wież co wiem czemu tak się zachowujesz.
- Naprawdę? To wież, że w śnie widziałam Garmadona!?
- Co! widziałaś przez sen Mrocznego władcę!
-Chaka! oszukałeś mnie. No ale tak widziałam mówił, że już niedługo i tak zginę, i że go nie pokonam. Te jego ślepia, były takie mroczne. Myślałam naprawdę odejdę z tego świata. To było takie straszne.
- Ale na szczęście okazał się to być tylko sen i przepraszam za kłamstwo. Jednak musiałem się dowiedzieć o co chodzi. A tak w ogóle chcesz się nauczyć kontrolować nad magią ?
- Tak to oczywiste. Ale ty też się nie znasz na magii.
- Tak ale dawanie lekcji nie może być takie trudne.
- Ok tam jest jakiś pień chodź tam.
-Nie! tam nie idź widzisz. To tylko iluzja, tak naprawdę tam jest podłożona pułapka
- Mądre z was dzieciaczki. Ale z życiem nie ujdziecie!
Odwróciliśmy się gwałtownie stało tam 5 hien.
- Szybko!
Uciekaliśmy tak szybko jak mogliśmy. Nagle zauważyłem, że Luna spowalnia zbliżyłem się do niej a ta krzyknęła ,, Odsuń się! "
Odskoczyłem na bok Luna zaczęła mienić się przeróżnymi kolorami, zaraz po tym kolory zamieniły się w białe światło . Trochę później Jej oczy zmieniły barwę na białe. A zaraz po tym hieny uciekły a Luna opadła nieprzytomna na ziemie. Starałem się ją obudzić. Udało mi się  to po kilku minutach.
-Luna dobrze się czujesz? i co tu się stało?
-Ja, ja . Tak właśnie się dzieje w niebezpiecznych sytuacjach. Już raz się tak zdarzyło. Także zemdlałam. Jednak obudziłam się po jednym dniu. Nie wiem o co chodzi. Nie wiem jak to kontrolować.
- To jest extra! mam pewien pomysł widzisz ten kamień?
- Ślepa nie jestem. Tak widzę a o co chodzi?
- Spróbuj swoją magią go podnieść. Skup się na jednym punkcie na tym kamieniu.


Zmiana narratora :Luna
Skupiłam się na punkcie o którym mówił Chaka . Przez chwilę mi się to nie udawało . Jednak po kilku chwilach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam białą mgłę i unoszący się kamień.
-Chaka! udało mi się!
- Tak to prawda. Widzisz jestem dobrym nauczycielem
- I to jakim nic nie wiesz o magii a tu takie rzeczy wymyślasz
-Dzięki..
Chciałam coś odpowiedzieć Chace. Jednak przerwał mi w tym szeleszczący krzak.
- Ktoś tam jest- Powiedział przestraszona
- Wyjdź z tam tond !
Za krzaków wyszedł lewek w naszym wieku

- Ok nie wkurzajcie się tak. Przepraszam bardzo. Jestem Ujasiri a wy?
- Ja jestem Chaka a to moja koleżanka Luna. Sam tu jesteś?
- Tak moi rodzice nie żyją.. ale jestem tu z moją siostrą. A ten widziałem całą sytuacje. Wow to, było takie fajne. Hej mógłbym z wami podróżować?
Popatrzyłam porozumiewawczo na Chakę. Co mi szkodzi.
-Dobrze możecie a gdzie twoja siostra?
- A no tak. Jesalia chodź tu!












Za krzaków tych samych co wyszedł Ujasiri wyszła jego siostra. Miała piękne jasne futro i tak samo jak jej brat niebieskie oczy.
- Cześć jestem Je- Jesalia a wy to?
- Luna a on to Chaka . A więc idziecie z nami?
- Tak a gdzie? i jakie ty masz fajne futerko takie niebieskie. Chociaż bez obrazy nie chciałabym mieć takiego futra. Ponieważ nie lubię być w centrum uwagi.
- Jesalia nie szkodzi. Ty też masz piękne futra. A zmierzamy do Ziemi Mefisto.
- Hej! słyszeliśmy trochę o tej ziemi!. A tak w ogóle znasz się na magii prawda?
- Tak ale teraz o tym nie będę rozmawiała
- Wow też bym chciał mieć takie magiczne zdolności!

..
CDN
Podobało się?

niedziela, 28 lutego 2016

Dopiero teraz. Rozpoczyna się prawdziwa przygoda.

Bawiłam się z Chaką aż do momentu gdy ... Do jaskini wpadł jak dziki ojciec Chaki. Kazał wszystkim wyjść. Nikt nie wiedział o co chodzi. Czy ktoś atakował stado? . Choć moim zdaniem to, była tylko gromadka lwów mieszkających na tej ziemi w końcu wszyscy, byli w pojedynczych grotach. Ale nie ważne wracając... Gdy spytałam się o co chodzi. To odpowiedz brzmiała tak: -Niestety, łatwo w życiu nie będziesz miała. Razem z Chaką musisz uciekać jak najdalej z tond !
Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę. Że rodzina nie jest moim powołaniem. W końcu ja przynoszę pecha! . Najpierw ucieczka z Lwiej Ziemi! . Teraz to i przeze mnie oni mogą zginąć!. Postanowiłam, że tutaj zostanę. Niech mnie te,, Kronosy" zabiją! I tak pewnie nie poradzę sobie z mrocznym władcą! Prędzej czy później i tak mnie zabije! .
-Nie! zostanę !
-Uciekajcie! już Luna to nie twoja wina! oni ciągle na nas napadają! szybko uciekaj!
Zgodziłam się. Pobiegłam z Chaką jak najdalej z tond. Miałam się uczyć, jak kontrolować swoją moc. A co z tego wyszło? Nic. Powiem jedno dno! . Czemu nie mogę, być taka jak wszyscy?! chciałabym być normalną lwiczką, z przyjaciółmi, z rodziną !.
- Co my teraz zrobimy! jestem głodna a nie umiem polować! i gdzie będziemy spać! - Powiedziałam. Byłam tak zła, smutna i głodna, że zaczęłam zrzędzić i miałam przeczucie, że Chakę to wkurzało. A no tak! kogo by to nie wkurzało!
-Słuchaj. Brałem parę lekcji polowania! Więc mogę cię trochę nauczyć! Ale proszę cicho bądź ok?
-No dobrze. Ale przykro mi to moja wina. Gdybym do was nie przyszła to na pewno nie, było by takiego problemu. Najprawdopodobniej straciłeś prze zemnie rodzinę. I lepiej będzie dla ciebie jak będę podróżować sama
-Nie! w życiu moi rodzice są twardzi! A po drugie. To nie twoja wina!. i pójdę z tobą!
-Zgoda. Ale ja nawet nie wiem gdzie teraz jesteśmy! I dokąd mamy zmierzać!
- A ja dobrze wiem gdzie się znajdujemy. To Ziemia Skazańców. Nie jesteśmy tu bezpieczni. A pójdziemy do miejsca, gdzie zło nie może wtargnąć
-Co? nie mogłeś wcześniej? gdzie się znajduje to miejsce. I daleko ?
-Czy daleko. Bardzo. Ale dojdziemy tam. A to miejsce to Ziemia Mefisto. Żadne złe duchy nie mogą tam wtargnąć. Ta Ziemia należała kiedyś do Boga Życia. Czyli Mefisto. Ale czy przeżyjemy to sam nie wiem.
-Zgoda to w którą stronę?
-Chodź za mną..
Razem z Chaką Poszliśmy na północ od ziemi Skazańców. Chociaż nie słuchałam Chaki. Bardziej interesowała mnie Ziemia Mefisto. Gdybym wcześniej o niej wiedziała. To bym już dawno tam wyruszyła. Może tam nie rozsyłała bym nieszczęścia na wszystkich dookoła. Czy to los chciał żebym poznała Chakę. Może Duchy władców chcieli, żebym napotkała Shani na swojej drodze, bym była bezpieczna? .. Kilka minut później. Zaczęło się robić późno. Byliśmy głodni. A do tego nie mieliśmy gdzie spać.
-Chaka co robimy? zobacz jak już późno nie jest bezpiecznie
-Wiem ale widzisz jakąś jaskinie gdzie by można przenocować?
-Emm.. zaczekaj. HEJ ! patrz tam, tam jest jakaś grota!
-Tak masz rację! . Szybko! chodźmy!
A więc weszliśmy do jaskini. Po czym Chaka od razu się położył i zasnął. Widać, że miał twardy sen. Ale ja nie zamierzałam zasnąć. W sumie to moje imię oznacza księżyc. Może dlatego uwielbiałam patrzeć w gwiazdy. Tak, tak było i teraz. Wyszłam z groty, po czym usiadłam na najbliższym kamieniu. Zauważyłam też, że ziemia na której się znajdowałam. lśniła pięknymi kolorami , rubinowym, szmaragdowym. Ale nie, było tutaj zwykłych kolorów. Jakie dotychczas znałam...
Spoglądałam w gwiazdy. Jedna z nich zaświeciła, niebieskim kolorem. Zamknęłam oczy myśląc, że się przewidziałam. Jednak gdy znowu je otworzyłam. Zobaczyłam, że stoi koło mnie lwica. Mianowicie moja matka..
-Mama! to ty!. powiedz, że teraz tak szybko nie odejdziesz!
-Słonko ja nigdy od ciebie nie odchodzę. Zawsze jestem z tobą. A teraz, posłuchaj mnie. Martwisz się ,że przynosisz pecha . Ale jest odwrotnie. Ty przynosisz szczęście... Kiedyś to zrozumiesz. A teraz Wybacz muszę już iść..
-Nie proszę! . Chce z tobą pogadać!  . Proszę! .
Niestety moja matka znowu znikła .Rozpływając się po niewidzialnym wietrze . Chciałam z nią pogadać. Jednak ona znowu , mnie opuściła. Ale czuje, że jeszcze nie raz ją zobaczę...
Następnego ranka. Gdy już się obudziłam. Zauważyłam, że przede mną leżą trzy małe rybki.
- Wież znalazłem wodopój i wyłowiłem kilka ryb. Proszę jedz .
Szczerze mówiąc. Tymi trzema rybami się nie najadłam. Ale na trochę to zaspokoi mój głód. Nie wiedziałam, czemu Chaka  powiedzmy, dba o mnie. Ja traktuje go jak zwykłego przyjaciela. A on mnie jak ..dziewczynę... Czyżby on mnie lubi. Ale nie on mnie dopiero poznał. A raczej każdy przyjaciel, dbałby o swojego kumpla. No cóż zostawiam te pytania na później.. Chciałam wstać, jednak od razu upadłam na ziemię . Zdziwiło mnie to. Ale po chwili otrzymałam odpowiedź. Miałam ranę na nodze. Najwidoczniej musiałam wczoraj się skaleczyć, gdy wchodziłam na głaz. No tak!
głaz, rosły na nim kolce! ale właściwie. Jak to możliwe, kamień to nie ziemia...
-Musisz odpocząć. Na razie nie możesz nigdzie wychodzić.
-Co ale musimy wyruszać! Przecież może się pojawić hiena! i...
- Ty we wszystkim widzisz niebezpieczeństwo! powiem ci jedno zacznij dostrzegać świat z innej strony!
-Co ?nie rozumiem
- Posłuchaj (W tym momencie Chaka zaczął śpiewać)

Jeżeli masz zły dzień!
To, użyj wyobraźni.
Wyobraź sobie, że piękny jest  dzień!
I nigdy nie przestawaj marzyć!....
Bo marzenia się spełniają!
Tak czy siak! Marzyć nie pooddawać. O tak!..
Jeżeli marzysz. To nie poddajesz się!... To szczęście!

-WOW! teraz to ja już wiem czemu nikt nie chce się z tobą bawić...( Powiedziałam po cichu)
Choć po chwili zrozumiałam sens piosenki i przyłączyłam się do Chaki.
Jeżeli. masz zły dzień!
To, użyj wyobraźni.
Wyobraź sobie, że piękny jest  dzień!
I nigdy nie przestawaj marzyć!....
Bo marzenia się spełniają!
Tak czy siak! Marzyć nie pooddawać. O tak!..
Jeżeli marzysz. To nie poddajesz się!... To szczęście!

-Hahaha. Teraz już rozumiesz?
-Tak. Haha, teraz już wiem o co chodzi, dziękuje
-Proszę .Tą piosenkę, śpiewała mi kiedyś ciocia Via. Ale niestety ona już nie żyje.. Była dobrą i sympatyczną osobą. Zawsze, nawet w najtrudniejszych chwilach, umiała każdego rozweselić.
-Na pewno musiała, mieć dobrą dusze. I przykro mi. Ale piosenki to umiała wymyślać.
-Dzięki i tak. Haaha. Była najlepsza ciocią na świecie! ...

CDN...
1.Podobało się?
2. Jak myślicie, czy Luna w końcu odnajdzie swój, że tak powiem ,,sens życia" ?

sobota, 30 stycznia 2016

nowe mieszkanie , nowy przyjaciel i coraz starsza .

Byłam już na Polanie koło wodopoju. Tam gdzie ostatnio widziałam mamę i gdzie chciał mnie zabić mroczny władca. Może i matka kazała mi uciekać ale wciąż miałam małe obawy. Jeżeli sama siebie znam to .. dałabym się zabić w imię miłości. Ale po wypadku z hienami coś we mnie pękło i to co czułam do Kiona w sekundę prysło jak .. gdyby coś mnie opętało. Choć w sumie już nie wiem czy to była prawdziwa miłość od pierwszego spojrzenia. Czy tylko małe zauroczenie które wstąpi w me ciało jeszcze nie raz. Czułam się okropnie , te całe zdarzenia mnie przytłaczały. Byłam tylko małą lwiczką. Lecz rozumiałam więcej niż kto kolwiek mógłby sobie wyobrazić ... Miłość, hieny urodziny, przyjaciele i lwy które miały stać się moją rodziną. Tak urodziny .... już jutro miałam je obchodzić ale ... zamiast tego musiałam uciekać jak najdalej z tond. Zaczęłam płakać aż do momentu gdzie walnęłam głową o coś miękkiego. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że przede mną stoi nastolatka o pięknym różowym futrze.



- lwiątka nie powinny robić sobie spacerów w środku nocy , a zwłaszcza bez opieki. Gdzie mieszkasz? zaprowadzę cię tam
- ja właściwie nie mam rodziców ... mieszkałam tutaj 3 dni ale muszę z tond uciekać .
-Przykro mi . Dobrze choć ze mną. Właśnie wracam z polowania ale jak widzisz nic nie udało mi się złapać więc śniadania nie będzie .
-Mogę iść z tobą ? naprawdę jak się cieszę a tak właściwie jestem Luna a ty ?
-Jestem  Shani ale teraz to mało istotne jeśli się nie pośpieszymy. To staniemy się przekąską dla Kronów. Szybko biegnij za mną.
Biegłam za Shani sama nie wiem czemu jej zaufałam. Ale instynkt podpowiadał mi, że muszę jej zaufać. Ale najbardziej zastanawiało mnie to kto to Kron ? skoro nowa towarzyszka tak bardzo się ich bała to musiało być coś groźnego.  Godzinę później dotarłyśmy na  miejsce , byłam cała wyczerpana i od razu po wejściu do jaskini padłam.

Następnego ranka ..
Zaczęłam otwierać oczy chciałam przypomnieć sobie co się stało poprzedniego dnia lecz przeszkodziła mi w tym para grupka lwów i lwic ale także lwiątek w moim wieku .
-Witaj myśleliśmy, że już nie żyjesz ale na szczęście pradawni bogowie mieli cię w swojej opiece
-ale zaraz pradawni bogowie? i kim wy właściwie jesteście?
-Nie pamiętasz mnie? to ja Shani i chciałabym ci przedstawić moją rodzinne . Proszę poznaj moją matkę Shi i mojego ojca Kifo , a oprócz tego poznaj jeszcze mojego brata Chake i  ciotkę Valentine .  A co do Chaki jest w twoim wieku więc na pewno bez trudu się zaprzyjaźnicie .
Rodzina Shani, bardzo ciepło mnie przywitała. Ale zostało coś czego powinnam się dowiedzieć gdzie jestem  ...
-Shani mogłabym wiedzieć gdzie ja jestem ? i co to Krono ?
-tak oczywiście. Znajdujemy się na Ziemi Wyjątkowej . Nazywa się ona tak dlatego że żyją tu tylko jak to ująć ... kolorowe lwy . Wszystkie lwy które są podobne do nas zbierają się tu a dzięki temu nie czują się odrzucani jak kiedyś jednak ty jesteś wyjątkowa . A  jeśli chodzi o Krono to krwiożercze bestie które żywią się takimi lwami jak my. A jeśli chodzi o ciebie to sama już wież masz nas kiedyś uratować przed Mrocznym władcom.
-Tak ale na razie nie chcę o tym gadać. Wszyscy do okoła mi to powtarzają a nie czuję się za dobrze w centrum uwagi .
-Tak oczywiście .. ale wież muszę iść do szamana podczas wczorajszego polowania zraniłam się w łapę . Ale ty chyba tego nie zauważyłaś .
Chciałam już jej odpowiedzieć jednak przeszkodził mi w tym Chaka.
-Cześć fajnie, ze nas odwiedziłaś przyjaciół nigdy za wiele haha a może pobawisz się ze mną bo .. nie mam tak wielu przyjaciół. A ten  zabawy w berka chyba mnie nie  odmówisz?
-Nie dobrze.. berek haha
Bawiłam się z Chaką aż do momentu gdy ...

CDN...



Jak wam się podobało?

i na koniec zdjęcia ..  jednak na razie wstawie tylko Chakę ..

Chaka :












sobota, 16 stycznia 2016

Atak hien , legenda o panie złym i opuszczenie stada






-wow jakie piękne miejsce ..
-tak przychodzę tu, gdy chcę odpocząć od różnych uciążliwych spraw. To miejsce mnie uspokaja choć sam nie wiem dlaczego. A i oprócz tego nikt nie wie o tym miejscu. Więc to będzie taka nasza  mała tajemnica.
-Skoro nikt o tym nie wie to czemu mówisz to akurat mnie?  ..
Nastała głucha cisza . *muszę jej teraz powiedzieć dam radę*
-Bo ja.. wież chciałem ci powiedzieć, że .. 
nie dokończyłem. Ponieważ ktoś na mnie skoczył. A mianowicie hiena ze swoimi przyjaciółmi .. zostałem przygnieciony do ziemi, nie mogłem wstać, ..
Zmiana narracji .. [ Luna]
poczułam lekki strach, ale zabrałam się na odwagę, i skoczyłam na hienę , próbowałam walczyć, a było to trudniejsze niż myślałam w końcu nigdy nie uczyłam się walczyć. Kion, kiedy zobaczył, że ledwo co oddycham , ruszył mi na pomoc. Jednak on w końcu tracił siły 4 hieny na 2 lwiątka, było wiadome kto wygra . Nagle oprzytomniałam i zobaczyłam, że Kion przegrywa nie umiałam mu pomóc. Jednak w ostatniej chwili wpadłam na genialny pomysł. Otóż w miejscu w którym znajdowaliśmy się, było dość sporo Lilian, urwałam jedną Lilianę i szybko związałam nogę jednej z hien, następnie zawiązałam nią drzewo. Następnie zrobiłam to samo z innymi hienami tak, że te w ogóle tego nie zauważyły. Gdy skończyłam a hieny zaczęły iść w moją stronę. Pazurem przetnełam jedną z Lilian. I w ostatniej chwili hieny poszły w górę i zwisały nad ziemią. Cieszyłam się, że to ja wymyśliłam ten sprytny plan. Ale nagle przypomniałam sobie o Kione.
-Kion ! żyjesz !?* Pochyliłam się nad ciałem Kiona . Żył ale leżał pół przytomny na trawie. Szybko wzięłam go na swój grzbiet i pognałam szybko do Rafikiego. Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu. Zauważyłam, że nie, było go na miejscu więc położyłam go na ,,posłaniu'' zrobionego z trawy. Próbowałam obudzić Kiona jednak nic z tego nie było. Postanowiłam poczekać na mandryla. Jednak w pewnej chwili zaciekawiły mnie malowidła które, były narysowane na ścianie ogromnego drzewa. Oglądałam obrazki. Lecz z transu zbudził mnie mandryl.
-Witaj Luna co się stało?
-Rafiki już jesteś .Tak się cieszę bo, byliśmy z Kionem na spacerze.  Ale w pewnej chwili zaatakowały nas hieny nie mieliśmy szans . I teraz.. boje się o Kiona!
-Luna poczekaj na dworze nie wolno ci być na badaniach. Zawołam cię ..
Wyszłam z domu Rfikiego, bardzo się bałam. Ale po kilku minutach zaczęłam słyszeć jakieś głosy, a brzmiały one mniej więcej tak: Luna.. uciekaj ratuj się, jeśli nie zdążysz. On może cię dopadnąć uciekaj z Lwiej Ziemi. Zanim będzie za póżno ! ... 
na tym to się skończyło nie rozumiałam. Miałam się uczyć walki, sprytu i umiejętności . Żeby potem pokonać Garmadona . Ale jak mam tego dokonać skoro muszę z tond uciekać. A Kion co z nim będzie? . Przecież nie zostawię go . Czemu to musi być takie trudne muszę dokonać wyboru między .. : Miłością a Śmiercią: Po głosach zaczęła pojawiać mi się wizja o taka :
Zawsze podążaj głosem serca! . A ty sama wiesz o czym mówię.  Tak! Pójdę za głosem serca !
Opuszczę Lwią Ziemie i uratuję całą Afrykę ! . Kion . powiem tylko tyle, gdybym nie uciekła mogłabym stracić życie i nigdy bym nie uratowała Afryki. A wtedy już nigdy, bym nie ujrzała Kiona.
-Luna możesz wejść . 
-to ... to co z Kionem ?
-Kion żyje. Jednak tak od razu się nie obudzi. Doznał poważnych obrażeń więc myślę, że jutro. Ale wtedy już cię nie będzie prawda ?
-Z kąt ty to wiesz? ale tak masz rację. Choć w głębi  duszy chcę tu zostać ..  mama powiedziała mi, 
żebym podążała za głosem serca . Ale czy ma rację ?  Rafiki pomóż mi co mam zrobić?
-Twoja matka mi to powiedziała. Duchy nigdy się nie mylą to one wskazują nam dobrą drogę . A że twoja matka powiedziała żebyś szła za głosem serca. To cenna rada W główkach nam się wydaje, że dobrze robimy. Ale to od serca dowiemy się którędy podążać prawą czy lewą stroną . A w twoim przypadku .. Podążać za śmiercią czy miłością . Niestety ja ci nie powiem  którędy . Sama musisz wybrać. W końcu kiedyś staniesz się dorosła i sama będziesz musiała dokonywać wyborów lżejszych czy trudniejszych nie wiadomo ale zawsze sama nikt ci nie powie jak nawet twoja rodzina.
Spuściłam łepek, ale po chwili pojawił się uśmiech na mej twarzy nie wiem sama dlaczego . Ale coś dobrego we mnie skoczyło ..
-A jeśli możesz to opowiesz mi coś o tych obrazkach co one znaczą?
-Istnieje o nich legenda niektórzy w nią wierzą, a niektórzy myślą, że to tylko głupoty.. a brzmi ona tak ....
*Pewnego dnia urodziła się lwiczka o kolorze czerwonym. A oczy natomiast miała czarne a nazwano ją Aureliom . Ta nie miała łatwo w życiu . Jednak nigdy się nie podawała. Aż w końcu szczęście się do niej uśmiechnęło. Była już wtedy nastolatkom . Poznała lwa w jej wieku a nazywał się on Garmadon . łączyło ich wiele wspólnego obaj kochali przygody , pomagać innym. Ale gdy stali się dorośli , klątwa, która spadła na Garmadona w dzieciństwie , niszczyła jego ciało od zewnątrz. Z dnia na dzień stawał się coraz groźniejszy. Wszyscy chcieli mu pomóc jednak zło rozprzestrzeniało się w jego sercu od lat. Już nic nie mogło mu pomóc. Jednak któregoś dnia pojawiła się iskra nadziei. Aurelia, była wybrankom i mogła pokonać Garmadona. Lecz poległa. Następnie po paru tysięcy lat urodziła się lwiczka o barwie niebieskiej z jednym złotym a 2 Liliowym oku . I to ona jako kolejna ma szansę pokonać Garmadona*
-Ale jeśli minęło pare tysięcy lat to jakim cudem on jeszcze żyje? i o jaką klątwę chodzi?
-Klątwa która pochłonęła serce Garmadona, była tak przepełniona nienawiścią, że ten stał się   tak zwanym ,,wiecznie żyjącym'' choć w zasadzie ty masz szansę go pokonać . O jaką klątwę pytasz tego już ci nie odpowiem niestety nikt tego nie wiem oprócz jego samego .
Nagle do pnia drzewa wpadł Simba z resztą rodziny. Pytali się co się stało. Opowiedziałam im całą historię a następnie Król Kovu wydał rozkaz o jeszcze większym pilnowaniu królestwa.
Zaczęło się robić ciemno . Wszyscy już zasnęli a ja postanowiłam uciec, tylko rodzina królewska wiedziała czemu muszę opuścić stado.....

CDN.....
Jak wam się podobało ?
1. Jak myślicie czy jeszcze kiedyś Luna z Kionem się spotkają?

wtorek, 5 stycznia 2016

przewodniczka i spacer...

Szłam w stronę Złej Ziemi, ciągle słyszałam szepty, ryki co trochę mnie przestraszyło ale nie zatrzymywałam się, lecz coś mi kazało stanąć przy wodopoju. Nie mogłam się ruszyć straciłam panowanie nad swoim ciałem. Zobaczyłam cień w oddali, bardzo się bałam, runęłam na ziemię próbowałam wstać, lecz po chwili zdałam sobie sprawę, że i tak nic z tego nie będzie. Nagle w górze zobaczyłam światełko, które z każdą sekundą robiło się coraz jaśniejsze po kilku minutach światło znikło a ja nadal nie mogłam wstać. Jakiś lew zaczął się do mnie zbliżać wyciągnął pazury , łapę zaczął podnosić w moją stronę gdy chciał uderzyć coś mu przeszkodziło. To była lwica wydawała mi się znajoma tylko nie pamiętałam z skąd ją znałam. Ta zaczęła ryczeć, jednak lew nie dawał za wygraną. Owa lwica była duchem! coś w głowie mi świtało , a po chwili już wiedziałam kim jest owa lwica to była moja matka!

Wyglądała inaczej i nie miałam pewności, że to ona ale.. czułam takie samo ciepło w sercu jakie czułam gdy zobaczyłam ją pierwszy raz. Otrząsnęłam się a po chwili widziałam jak ów lew ucieka gdzieś w głąb Złej Ziemi a gdy lwa nie było widać na horyzoncie odzyskałam panowanie nad ciałem. Od razu wstałam i pobiegłam do lwicy spojrzałam jej w oczy i już wiedziałam, że to moja matka.
-Mamo ...-powiedziałam ze łzami w oczach .
-Córeczko.. chciałam wcześniej cię uratować przed twoim ojcem. Lecz nie mogłam tam do góry w niebie nie jest tak prosto jak myślisz. Lecz weście mogę cię ujrzeć z bliska a nie z góry.
-Mamo wystarczy mi, że teraz cię mogę ujrzeć a wuja? jest tam w niebie? i co to był za lew mam tyle pytań do ciebie ale najważniejsze jest jedno.. czy kiedyś znów cię zobaczę?
-Luna ja zawsze jestem przy tobie i strzegę cię. Będę ci pomagać w każdej sytuacji. Pytasz co u wuja  a ty sama dobrze wiesz, że ma się dobrze
 nigdy cię nie opuści zawsze będziemy w twoim sercu i nigdy cię nie opuścimy zastanawiasz
 się kim był ten lew a sama wiesz kim on był. A czy się jeszcze kiedyś zobaczymy to los pokarze jestem twoją przewodniczką, i sama wiesz, że nigdy cię nie opuszczę przenigdy. I pamiętaj!
Zawsze podążaj głosem serca! . A ty sama wiesz o czym mówię. A teraz żegnaj muszę cię już opuścić jednak czy się znów zobaczymy to los pokarzę.
-Mamo nie! nie opuszczaj mnie! ..rozpłynęła się w locie niczym spadająca gwiazda. Jednak spadająca gwiazda nie spełnia marzeń a przynajmniej moich . Zrozumiałam o co chodziło mamię. Kion ale my się znamy prawię pół dnia i jak mam mu to powiedzieć, że kocham go ? poczekam trochę może potem mu powiem ale jeszcze nie czas na miłość najpierw zajmę się szkoleniami, potem może.. ale jeszcze nie czas. Teraz wrócę na Lwią skałę położę się spać i sama zobaczę co przyniesie kolejny dzień....
Następnego dnia ......
Wstałam myślałam, że wszyscy już wstał jednak nie. Poruszałam się po cichu tak, by nikogo nie obudzić. Wyszłam z groty i podziwiałam wschód słońca do póki ktoś mi nie przeszkodził
-CZEŚĆ!-wrzasnął mi do ucha Kion i o mało co nie spadłam ze skały oczywiście udawałam lekko przygnębioną .
-hej .. nie musisz mi tak krzyczeć do ucha .. a już nie śpisz myślałam, że ..
-nie właściwie to szedłem za tobą. Chciałem ci powiedzieć, że bardzo mi przykro i chcę ci zaproponować spacer po lwiej ziemi co ty na to ?
Tak.. właściwie nie miałam ochoty iść na polanę po wczorajszych zdarzeniach ale to był Kion nie potrafiłam powiedzieć nie . Bo szczerze mówiąc spacer sam na sam po lwiej ziemi nie jest zbytnio pocieszający ale oczywiście musiałam powiedzieć:
-Tak chętnie ale to nie randka prawda?
-NIE! znaczy ekhem to nie randka tylko wież to.. zwykły spacer jak .. dziew.. kolega z koleżanką .
Zmiana narracji {Kion}
ona jest taka piękna choć nie wiem co w niej takiego jest zakochałem się w niej ale nie wiem czy ona we mnie . Tak na tym spacerze wyznam jej miłość ale jak ona to odbierze w końcu znamy się tylko jeden dzień a nawet nie . Po chwili reszta stada zaczęła wychodzić z jaskini  a szwagier na końcu ale nie wyszedł po to by oglądać wschód słońca tylko by porozmawiać z Luną o co w tym wszystkim chodzi. Będę się musiał tego dowiedzieć ..
Zmiana narracji {Luna}
Król do mnie podszedł i zaczął mówić ...
-Luna masz w sobie wielką moc.. nie chcę byś zrobiła coś głupiego. I jak zapewne wież musisz mieć zapewnioną opiekę oczywiście dopóki nie dorośniesz, a więc od teraz będzie się tobą opiekować Zawadi jest ona miłą lwicą i liczę na to, że nie będziesz sprawiać problemów
-Oczywiście będę się sprawować ale czasem może mi to nie wychodzić
-Mam nadzieje, że dotrzymasz umowy ale nie oczekuje od ciebie takiego angażowania. Każde lwiątko potrzebuję trochę swobody.
-Dobrze a gdzie jest ta pani która ma się mną zajmować?
-Witajcie . Luna jestem Zawadi to ja będę się tobą zajmować mam nadzieje, że polubisz resztę swojego rodzeństwa .
-rodzeństwa ? a gdzie oni są? i czy są w moim wieku ?
-są w twoim wieku ale resztę dowiedz się sama właśnie tu idą
-cześć mamo o hej Luna jestem Adgar a to jest moja siostra Iris.
-widzę, że już wszyscy mnie znają . Jak chcecie możecie do mnie mówić Lun, Lu jak wolicie
-raczej Lu a ten to może pójdziemy się pobawić razem z Ashą Kodą i Leach ?
-Nie.. jestem z kimś umówiona ale może później co?
-ok jakby co będziemy przy wodopoju
 Hmm...nawet są fajni ale trochę minie zanim się przyzwyczaję do nowej rodziny. Ale nadal się zastanawiam co to miało znaczyć Los pokarze czy się zobaczymy pewnie minie trochę dni albo i nawet miesięcy zanim odgadnę co to miało znaczyć. No nic idę do Kiona ..
Weszłam do jaskini zobaczyłam tam Kiona rozmawiającego z swoim ojcem Simbą no nic poczekam.

Zmiana narracji{Kion}
Rozmawiałem właśnie z moim ojcem było fajnie dopóki nie zapytał mnie o jedną rzecz:
-Kion powiedz mi prawdę czy podoba ci się Luna oczywiście nie zabraniam ci ale znasz ją zaledwie jeden dzień a ty już zapraszasz ją na randkę. Słuchaj wież, że należysz do Lwiej Gwardii i musisz dbać o swoje obwiązki rozumiesz?
-Tato podsłuchiwałeś mnie! to nie randka tylko zwykłe przyjacielski spacer to już nawet na spacery nie wolno mi chodzić umim o siebie zadbać a teraz wybacz muszę już iść .
Dalej nie słuchałem już taty. Czemu on się wtrąca w nie swoje sprawy ! ojciec przesadza umiem o siebie zadbać i wiem co jest dla mnie dobre a co nie! .. A no tak randka z Luną. Wiem powiedziałem wszystkim, że to zwykły spacer ale Luna na randkę może by się nie zgodziła więc musiałem tak powiedzieć .. chociaż i tak się dowie gdy wyznam jej miłość. A może poczekam z tym tata ma racje nie! powiem jej i to dziś ! .
-Cześć Luna gotowa? idziemy już ?
-em tak możemy to gdzie mnie prowadzisz?
-zobaczysz to niespodzianka
Zasłoniłem Lunie oczy jakąś Lianą i prowadziłem ją do mojego ulubionego miejsca gdzie uwielbiam przebywać w samotności.
-Już jesteśmy ...
-wow ..jakie pięk.....

CDN...
jak wam się podobał rozdział?
Jak myślicie czy znany już wam lew Garmadon będzie jeszcze chciał zabić Lunę ?

i na koniec zdjęcia postaci ...

Iris:


Adgar:


Zawadi:

wtorek, 29 grudnia 2015

nowi przyjaciele i śmierć..

Poszliśmy z Kionem do niewielkiego lasku leżącego na uboczu Lwiej Skały. Szczerze mówiąc nie wiedziałam po co tam poszliśmy więc postanowiłam dowiedzieć się czegoś na ten temat.
-Kion po co tu przyszliśmy ?
-Dobra zdradzę ci szczegóły otóż postanowiłem cię zapoznać z moimi siostrzeńcami a ponieważ dość często się tu bawią to wież. Powinni tu być .
-aha wielka mi  tajemnica a nie jesteś za młody na siostrzeńców?
-no tak może i jestem, ale jak wież jestem synem dawnego władcy a moja siostra Kiara już bardzo, bardzo dawno temu urodziła 3 lwiątka które są w moim wieku.
-no dobra a daleko jeszcze?
-nie to tu choć  ..... Asha , Koda , Leach chodźcie tu! poznajcie moją dziew... to znaczy koleżankę hehe.
-Cześć jestem Asha to Koda a to Leach  moje rodzeństwo a ty ?
-jestem Luna em.. to może się w coś pobawimy np. w berka? *Tak przyznaje czułam się niezręcznie*
-Dobry pomysł berek gonisz haha ...

Tymczasem... {Zmiana narracji }

Biegłem ile miałem sił  w łapach , ale niestety moje łapy powoli zaczynały odmawiać posłuszeństwa .Nie! nie teraz ! jeśli się zatrzymam on mnie zabije nie mogę zginąć beze mnie ona może sobie nie poradzić!
-Haha i tak zginiesz nędzny śmiertelniku ! młahahaa nikt ci już nie pomoże !
Lew wyskoczył na przeciw mnie i zaczął atakować moje ostatnie słowo brzmiało tak..
-ona nam pomoże! ...

Tymczasem u Luny...{Zmiana narracji}
Gdy skończyliśmy się bawić zauważyliśmy, że bawiliśmy się cały dzień, zmęczeni i głodni zaczęliśmy podążać drogą powrotną do domu.
-Ale fajnie było nie! ale teraz strasznie burczy mi w brzuchu chodźmy szybciej , bo zaraz umrę z głodu . A teraz to nawet mógłbym zjeść zebrę z kopytami. A ty Luna jak się czujesz?-Koda
-Dobra, dobra Koda już tak jej nie męcz jest tu nowa -Asha
-Nie w porządku . A Koda czuje się świetnie tylko tak samo jak ty jestem głodna.-Luna
Gdy już doszliśmy nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam!
-Wuja ! co się stało on żyje!?
-Luna my bardzo współczujemy ale niestety twój wuja, już nigdy nie wstanie on nie żyje.
Znaleźliśmy go na granicy martwego niestety nie wiemy kto to zrobił
Zaczęłam płakać choć krótko go znałam to zdążyłam go pokochać jak własnego ojca . On jedyny traktował mnie poważnie i normalnie a nie jak jakiegoś potwora. Wszyscy zaczęli do mnie podchodzić i mnie pocieszać . Jednak chciałam zostać sama. zapytałam króla czy mogę wyjść ale on nie chciał mnie puścić bo bał się .Myślał, że zrobię coś głupiego . A więc położyłam się  kącie. ......
Gdy już wszyscy poszli spać ja wymknęłam się z groty....

cdn...
Jak wam się podobało?

a i tu macie zdjęcia ..


Asha:





Koda:


Leach:





Kion:



sobota, 12 grudnia 2015

Kion? Moje przeznaczenie?

Witajcie teraz, już wiem wszystko.Posłuchajcie!.
Nieznajomym lwem okazał się być mój wujek, Khari.Powiedział mi,że tata mnie nie kochał bo...
Był wspólnikiem Garmadona najpotężniejszego lwa na całej Afryce, co on ma z tym wspólnego? Otóż przepowiednia głosi, że tylko ja potrafię go zniszczyć raz na zawsze!. A tata wiedział od początku o tym dlatego chciał się mnie pozbyć za wszelką cenę bym nie odkryła swojego ja. Gdyż jeśli Garmadon zwany, też Czarnym panem zostanie zniszczony on, też by stracił swoją duszę, bo był tak zwanym ,,przeklętym" .
Ale jeśli w przyszłości mam pokonać Czarnego władcę muszę mieć zapewnione nauki od mistrzów. Wujek mi powiedział, że takich znajdziemy wszędzie, .A więc obaj postanowiliśmy, że wypróbuje wszystkie stada gdyż z, każdego stada załapię i towarzyszy ale i zarazem umiejętności. A na pierwszy miot leci znana wam już, pewnie Lwia Ziemia, słynąca z wielu rozmaitych roślin, i dużego wyżywienia.
-Już jesteśmy-wujek
-wow! Jak tu pięknie! Chodźmy!-powiedziałam zachwycona tak pięknym krajobrazem.
-już już..haha
Ten krajobraz tak mnie zaczarował, że nie zauważyłam lewka biegnącego prosto na mnie.
-ałć! Jaaa..wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? czy mam jeszcze raz przejść obok ciebie?
-y ja..hehe-powiedziałam zawstydzona-nie boisz się mnie?
-Nie! Odkąd Zła ziemia połączyła się z nami to różne lwy zaczęły zamieszkiwać naszą krainę nawet talie jak ty!. A poza tym jak masz na imię ja Kion
-Jestem Luna, zaraz to ty jesteś księciem!
-można by tak powiedzieć, jestem synem dawnych władców. Simby i Nali. A moja siostra jest obecną królową, może po niej zostane królem. Po tych słowach Kion dumnie wypiął pierś.
-Luna!
-Wuja co się stało?
-Luna znam już przepowiednie i jest mi zaszczyt ciebie tu gościć, będziesz mieć nauki z najlepszym lwem walczącym na tej ziemi, a Rafiki nasz tutejszy szaman może udzielać ci dodatkowych lekcji, i oczywiście będziesz, miała czas na zabawy.
-tak królu. Mi też miło cię poznać a kiedy zaczynam pierwszą lekcje?
-Najprawdopodobniej jutro, ale pamiętaj musisz uważnie słuchać to ci się, potem przyda. A teraz przepraszam musze jeszcze troche z twoim wujkiem pogadać. Jakbyś czegoś potrzebowała to powiedz mi to.
-Oczywiście.
-O co w tym wszystkim chodziło?
-em. Nie chce o tym mówić, później ok?
-ok..
CDN...
Jak wam się podobało?
Jak myślicie czy kiedyś Kion i Luna będą razem?
...Tak przyznaje troche zainspirował mnie serial o Ninja :) .

sobota, 7 listopada 2015

Nieznajomy...

Powoli otwierałam..swoje zaspane ślepia..a gdy już przypomniałam sobie co się stało..błyskawicznie się podniosłam i uderzyłam w coś twardego..
-Ałć!
-Lunna! Wreszcie się obudziłaś! Tak się baliśmy!(Róża)
-Pamiętasz co się wczoraj stało?!(Jasiri najstarszy z miotu)
-n-nie..ba skłamałam po prostu nie chciałam o tym mówić! Chociaż na pewno Taka się dowiedział! Ajjajjaj co ja teraz zrobię!?...może ucieknę..tym samym wywiąże się ze wszystkich swoich problemów...ale czy to nie zmieni mojej przyszłości? Może znalazłam się na tej ziemi..żeby zrobić coś wyjątkowego? A może jestem kimś ważnym w tym świecie?...a mo..z tego bujania w obłokach.. wyrwał mnie potężny ryk..o nie! To był.. Taka!
-Wiedziałem! Jesteś Diabłem! Przynosisz zgubę na moją ziemię ! Zaczęłam płakać!..Taka podnosił swe duże potężne Łapy w moją stronę!..już miał szykować się do ataku..jednak! Naprzeciw stanął potężny o czerwonej barwie lew! Jednak..co mnie najbardziej zdziwiło to!...strach taty!..i uczucia które w nim pulsowały! Zaczęła się walka na śmierć i życie! Nieznajomy jak i Agile przed walką zdążyli tylko krzyknąć..biegnijcie!..ale nie mogłam!..za bardzo martwiłam się o lwa..tak jakby nieznajomy był dla mnie kimś ważnym w życiu!..poczułam że znam go od moich narodzin! Ale wcale tak nie było!
-Lunna! Szybko! Chodź czemu tak stoisz! Nie możemy tu być jak ty tak możesz patrzeć jak nasz tata przegrywa!
-to nie jest mój ojciec! Wrrr... Tylko wróg..wtedy stało się coś nieoczekiwanego..uderzyłam moją siostrę z taką siłą że ta zemdlała na krótką chwilę!
-Nie! Co ja zrobiłam! Róża! Przepraszam! Ja ja nie chciałam!.to nie ja!..to prawda!..W myślach słyszałam straszne głosy! A potem!..jak to ująć?! Ktoś przejął kontrolę nad moim ciałem!.
-Lunna!..jak mogłaś to zrobić!
-przepraszam!
-wybaczam ci..
-dziękuje! Rzuciłam się na Roże i do przytulałam ją z całej siły! W pewnej chwili usłyszałam ryk! nieznajomy miał już wydać ostateczny cios lecz! Popatrzył na mnie i powiedział..to ona po czym..ulotnił się w powietrzu.....razem ze mną!
cdn...
podobało się? Jak myślicie kim dla Lunny był nieznajomy lew?
no to pozdrawiam..i powodzenia

sobota, 31 października 2015

cud...

Następnie usłyszałam jeszcze coś....
-i to właśnie ty obejmiesz tron po naszej śmierci...zostaniesz królową Ziemi Cudów..

*nie ukrywam...bardzo się zdziwiłam..przecież byłam zwykłym ,,potworem" no bo co byście wy sobie myśleli gdyby jakaś niebieska lwica rządzi sobie Ziemią co?*.....
nagle!...pojawił się lew!..mama wstała i zobaczyła że to...Skaza(ta...tak miał na imię tata..aaa....przepraszam! Powiedziałam że tata wrócił po tygodniu! Nie wrócił tego samego dnia!)
-Skaza! Przemyślałeś całą sprawę?!
-Hahahahaha...ojj tak przyszedł czas na nową erę!..
-co?! Co ty wygadujesz?
-erę bez królowej!
-co!
-Żegnaj!
*tata zaczął atakować mamę!..nie oszczędzał drapania i szarpania!..niestety tata był silniejszy!...to było straszne!..ona..ona..umarła!..
zaczęłam płakać i próbowałam uciekać! Ale niestety dopiero się narodziłam...Skaza zaczął do mnie podchodzić(on już nie był moim tatą!nie po tym co zrobił!)
-a ty! Ciebie oszczędzę!ale nie myśl że będę dla ciebie dobry! Ty..Diable!...i spełnię życzenie mojej żony!będziesz się nazywać Lunna! Ale..dla mnie zawsze będziesz Diabłem!..uderzył mnie! Odleciałam chyba pół metra dalej! obudziłam się..następnego dnia! W ogóle to był cud że przeżyłam!..nie będę opowiadać wszystkiego..jak byłam noworodkiem..więc przejdę do ciekawszej części..gdy byłam lwiątkiem...bo chyba się domyślacie jak było..same krzyki i bicie..ledwo to wszystko przeżyłam!..
Miesiąc później...nauczyłam się mówić,stałam się wieksza i coraz częściej nie słuchałam..Skazy! Tak przez to ciągle mnie bił!..ale wolałam..zginąć niż żyć z Taką!(heh nazwałam go tak! Z tego co opowiadał mi Agile..szaman naszej Ziemi..a zarazem mój jak narazie...najlepszy przyjaciel..Taka to znaczy brud/śmieci! Niestety nie wiem z jakiego języka....ale wracając do mnie..właśnie bawiłam się z moim rodzeństwem oni jedyni z lwiątek mnie kochali..ale to było moje rodzeństwo a ja chciałam..mieć przyjaciółkę od serca..a może nawet..przyjaciela...
-haha Lunna goń mnie!
-ok..haha..skoczyłam na nią i powiedziałam..
złapałam antylopę..haha
-Róża(moja starsza siostra)..mogę cie nazywać antylopa?..
-nie!
-dobra..dobra ale mam pomysł!
-tak?
-chodźmy na Ziemię wygnanych!
-nie! A jeśli nam się coś stanie?
-nic się nie stanie
-no..ok co wy na to?
-jesteśmy za!
-chodźmy!
*gdy byliśmy na granicy usłyszeliśmy szelest...*
-c...co to był...o
-nie...nie..wiem.
*nie mogłam słuchać ich..strachu?..tak można było to ująć...i podeszłam do tych krzaków..i..wyskoczyła z nich..czarna lwica..o czarnych ślepiach..co ja gadam! Cała była czarna!
-Lunna!
Lwica podniosła łapę..i chciała mnie zaatakować..ale zdarzył się cud!..Moje ślepia zaczęły świecić białym światłem!..nie wiedziałam o co chodzi! Bałam się może tata miał racje! Jestem Diabłem!..ale nie ważne ! Te światło zaczęło się rozchodzić! I na końcu cała byłam w białym świetle!..wtedy moja głowa zaczęła się zalewać przeróżnymi pomysłami! Pomyślałam o piorunach..rozpętała się burza!...piorun walnął lwice!..po czym ta uciekła..!światło zaczęło się zamieniać w ciemność..a ja zemdlałam..
CDN.....
Podobało się?
Następna nocia:)Co myślicie o Całym zdarzeniu z Luną?
mam wenę..więc następna notka może za tydzień:) powodzenia!

niedziela, 18 października 2015

prolog...

Witajcie...nazywam się..Luna...opowiem wam moją historię..jest w niej rozpacz,zło,miłość może jedna z tych rzeczy was zaciekawi a może nie?...więc nie przedłużam.......
Pewnego dnia...na świat przyszły 4 lwiątka... 2 lwiczki i 2lewki...1lewek..miał pomarańczową sierść i biały pyszczek..miał niebieskie oczy można było powiedzieć że są z kryształu..był on najstarszy z miotu...kolejna była lwiczka...była cała biała i miała..szare ślepka...następny był lewek..był on mieszańcem..miał on beżowe futerko pomieszane z czarnym..miał czerwone ślepia..i ostatnia z miotu..była ona bardzo brzydka...miała ona niebieską sierść..prawe oko miała liliowe a lewe..złote...jeszcze do tego na jedno oko nie widziała...pewne myślicie że że lwiczka o białym namaszczeniu to ja?.. niestety...ja byłam..tym..,,potworem"tą która nie miała..tą która nie miała przyjaciół..a co na najdziwniejsze pamiętam..wszystko!..od narodzin...do śmierci...pamiętam rozmowę..mych..rodziców..
-Co to jest! To jakiś koszmar..przecież..to..diabeł..
nie będę..z tym...czymś...mieszkać w domu..rozumiesz!?!...ta..tata nigdy do mnie nie darzył uczucia...na każdym kroku..obrywałam...nawet jak nic..nie ..zrobiłam..ale wracając do rozmowy...
-przestań! To nasza córka! Chociaż jest inna..to..zawsze będzie nasza..córka..a nie wyrzucę jej!
-może lepiej by było! Ona by zginęła! I byśmy mieli spokój!
-co ty mówisz!już wyjdź z tond! I nie wracaj dopóki..nie zrozumiesz!...swojego błędu!..już!...wrałł...tata ..
poszedł...z tego co pamiętam wrócił tydzień po naszych narodzinach...
-nie bój się maleńka zawsze będę przy tobie...nie jesteś..inna tylko..wyjątkowa...a jak sobie życie ułożysz to twoja sprawa..pamiętaj zawsze słuchaj się głosu serca!...gdyby mama tego nie powiedziała może mój los byłby inny?następnie usłyszałam jeszcze coś..
CDN........
Uf..pierwsza notka już napisana...podobało się?...no i dzisiaj tak wyjątkowo napisałam..bo miało być za tydzień...co sądzicie..o Lunie?