Bawiłam się z Chaką aż do momentu gdy ... Do jaskini wpadł jak dziki ojciec Chaki. Kazał wszystkim wyjść. Nikt nie wiedział o co chodzi. Czy ktoś atakował stado? . Choć moim zdaniem to, była tylko gromadka lwów mieszkających na tej ziemi w końcu wszyscy, byli w pojedynczych grotach. Ale nie ważne wracając... Gdy spytałam się o co chodzi. To odpowiedz brzmiała tak: -Niestety, łatwo w życiu nie będziesz miała. Razem z Chaką musisz uciekać jak najdalej z tond !
Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę. Że rodzina nie jest moim powołaniem. W końcu ja przynoszę pecha! . Najpierw ucieczka z Lwiej Ziemi! . Teraz to i przeze mnie oni mogą zginąć!. Postanowiłam, że tutaj zostanę. Niech mnie te,, Kronosy" zabiją! I tak pewnie nie poradzę sobie z mrocznym władcą! Prędzej czy później i tak mnie zabije! .
-Nie! zostanę !
-Uciekajcie! już Luna to nie twoja wina! oni ciągle na nas napadają! szybko uciekaj!
Zgodziłam się. Pobiegłam z Chaką jak najdalej z tond. Miałam się uczyć, jak kontrolować swoją moc. A co z tego wyszło? Nic. Powiem jedno dno! . Czemu nie mogę, być taka jak wszyscy?! chciałabym być normalną lwiczką, z przyjaciółmi, z rodziną !.
- Co my teraz zrobimy! jestem głodna a nie umiem polować! i gdzie będziemy spać! - Powiedziałam. Byłam tak zła, smutna i głodna, że zaczęłam zrzędzić i miałam przeczucie, że Chakę to wkurzało. A no tak! kogo by to nie wkurzało!
-Słuchaj. Brałem parę lekcji polowania! Więc mogę cię trochę nauczyć! Ale proszę cicho bądź ok?
-No dobrze. Ale przykro mi to moja wina. Gdybym do was nie przyszła to na pewno nie, było by takiego problemu. Najprawdopodobniej straciłeś prze zemnie rodzinę. I lepiej będzie dla ciebie jak będę podróżować sama
-Nie! w życiu moi rodzice są twardzi! A po drugie. To nie twoja wina!. i pójdę z tobą!
-Zgoda. Ale ja nawet nie wiem gdzie teraz jesteśmy! I dokąd mamy zmierzać!
- A ja dobrze wiem gdzie się znajdujemy. To Ziemia Skazańców. Nie jesteśmy tu bezpieczni. A pójdziemy do miejsca, gdzie zło nie może wtargnąć
-Co? nie mogłeś wcześniej? gdzie się znajduje to miejsce. I daleko ?
-Czy daleko. Bardzo. Ale dojdziemy tam. A to miejsce to Ziemia Mefisto. Żadne złe duchy nie mogą tam wtargnąć. Ta Ziemia należała kiedyś do Boga Życia. Czyli Mefisto. Ale czy przeżyjemy to sam nie wiem.
-Zgoda to w którą stronę?
-Chodź za mną..
Razem z Chaką Poszliśmy na północ od ziemi Skazańców. Chociaż nie słuchałam Chaki. Bardziej interesowała mnie Ziemia Mefisto. Gdybym wcześniej o niej wiedziała. To bym już dawno tam wyruszyła. Może tam nie rozsyłała bym nieszczęścia na wszystkich dookoła. Czy to los chciał żebym poznała Chakę. Może Duchy władców chcieli, żebym napotkała Shani na swojej drodze, bym była bezpieczna? .. Kilka minut później. Zaczęło się robić późno. Byliśmy głodni. A do tego nie mieliśmy gdzie spać.
-Chaka co robimy? zobacz jak już późno nie jest bezpiecznie
-Wiem ale widzisz jakąś jaskinie gdzie by można przenocować?
-Emm.. zaczekaj. HEJ ! patrz tam, tam jest jakaś grota!
-Tak masz rację! . Szybko! chodźmy!
A więc weszliśmy do jaskini. Po czym Chaka od razu się położył i zasnął. Widać, że miał twardy sen. Ale ja nie zamierzałam zasnąć. W sumie to moje imię oznacza księżyc. Może dlatego uwielbiałam patrzeć w gwiazdy. Tak, tak było i teraz. Wyszłam z groty, po czym usiadłam na najbliższym kamieniu. Zauważyłam też, że ziemia na której się znajdowałam. lśniła pięknymi kolorami , rubinowym, szmaragdowym. Ale nie, było tutaj zwykłych kolorów. Jakie dotychczas znałam...
Spoglądałam w gwiazdy. Jedna z nich zaświeciła, niebieskim kolorem. Zamknęłam oczy myśląc, że się przewidziałam. Jednak gdy znowu je otworzyłam. Zobaczyłam, że stoi koło mnie lwica. Mianowicie moja matka..
-Mama! to ty!. powiedz, że teraz tak szybko nie odejdziesz!
-Słonko ja nigdy od ciebie nie odchodzę. Zawsze jestem z tobą. A teraz, posłuchaj mnie. Martwisz się ,że przynosisz pecha . Ale jest odwrotnie. Ty przynosisz szczęście... Kiedyś to zrozumiesz. A teraz Wybacz muszę już iść..
-Nie proszę! . Chce z tobą pogadać! . Proszę! .
Niestety moja matka znowu znikła .Rozpływając się po niewidzialnym wietrze . Chciałam z nią pogadać. Jednak ona znowu , mnie opuściła. Ale czuje, że jeszcze nie raz ją zobaczę...
Następnego ranka. Gdy już się obudziłam. Zauważyłam, że przede mną leżą trzy małe rybki.
- Wież znalazłem wodopój i wyłowiłem kilka ryb. Proszę jedz .
Szczerze mówiąc. Tymi trzema rybami się nie najadłam. Ale na trochę to zaspokoi mój głód. Nie wiedziałam, czemu Chaka powiedzmy, dba o mnie. Ja traktuje go jak zwykłego przyjaciela. A on mnie jak ..dziewczynę... Czyżby on mnie lubi. Ale nie on mnie dopiero poznał. A raczej każdy przyjaciel, dbałby o swojego kumpla. No cóż zostawiam te pytania na później.. Chciałam wstać, jednak od razu upadłam na ziemię . Zdziwiło mnie to. Ale po chwili otrzymałam odpowiedź. Miałam ranę na nodze. Najwidoczniej musiałam wczoraj się skaleczyć, gdy wchodziłam na głaz. No tak!
głaz, rosły na nim kolce! ale właściwie. Jak to możliwe, kamień to nie ziemia...
-Musisz odpocząć. Na razie nie możesz nigdzie wychodzić.
-Co ale musimy wyruszać! Przecież może się pojawić hiena! i...
- Ty we wszystkim widzisz niebezpieczeństwo! powiem ci jedno zacznij dostrzegać świat z innej strony!
-Co ?nie rozumiem
- Posłuchaj (W tym momencie Chaka zaczął śpiewać)
- Jeżeli masz zły dzień!
To, użyj wyobraźni.
Wyobraź sobie, że piękny jest dzień!
I nigdy nie przestawaj marzyć!....
Bo marzenia się spełniają!
Tak czy siak! Marzyć nie pooddawać. O tak!..
Jeżeli marzysz. To nie poddajesz się!... To szczęście!
-WOW! teraz to ja już wiem czemu nikt nie chce się z tobą bawić...( Powiedziałam po cichu)
Choć po chwili zrozumiałam sens piosenki i przyłączyłam się do Chaki.
- Jeżeli. masz zły dzień!
To, użyj wyobraźni.
Wyobraź sobie, że piękny jest dzień!
I nigdy nie przestawaj marzyć!....
Bo marzenia się spełniają!
Tak czy siak! Marzyć nie pooddawać. O tak!..
Jeżeli marzysz. To nie poddajesz się!... To szczęście!
-Hahaha. Teraz już rozumiesz?
-Tak. Haha, teraz już wiem o co chodzi, dziękuje
-Proszę .Tą piosenkę, śpiewała mi kiedyś ciocia Via. Ale niestety ona już nie żyje.. Była dobrą i sympatyczną osobą. Zawsze, nawet w najtrudniejszych chwilach, umiała każdego rozweselić.
-Na pewno musiała, mieć dobrą dusze. I przykro mi. Ale piosenki to umiała wymyślać.
-Dzięki i tak. Haaha. Była najlepsza ciocią na świecie! ...
CDN...
1.Podobało się?
2. Jak myślicie, czy Luna w końcu odnajdzie swój, że tak powiem ,,sens życia" ?
Extra
OdpowiedzUsuń1. Tak
2. Na pewno, każdy kiedyś go odnajduje :)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)