wtorek, 5 stycznia 2016

przewodniczka i spacer...

Szłam w stronę Złej Ziemi, ciągle słyszałam szepty, ryki co trochę mnie przestraszyło ale nie zatrzymywałam się, lecz coś mi kazało stanąć przy wodopoju. Nie mogłam się ruszyć straciłam panowanie nad swoim ciałem. Zobaczyłam cień w oddali, bardzo się bałam, runęłam na ziemię próbowałam wstać, lecz po chwili zdałam sobie sprawę, że i tak nic z tego nie będzie. Nagle w górze zobaczyłam światełko, które z każdą sekundą robiło się coraz jaśniejsze po kilku minutach światło znikło a ja nadal nie mogłam wstać. Jakiś lew zaczął się do mnie zbliżać wyciągnął pazury , łapę zaczął podnosić w moją stronę gdy chciał uderzyć coś mu przeszkodziło. To była lwica wydawała mi się znajoma tylko nie pamiętałam z skąd ją znałam. Ta zaczęła ryczeć, jednak lew nie dawał za wygraną. Owa lwica była duchem! coś w głowie mi świtało , a po chwili już wiedziałam kim jest owa lwica to była moja matka!

Wyglądała inaczej i nie miałam pewności, że to ona ale.. czułam takie samo ciepło w sercu jakie czułam gdy zobaczyłam ją pierwszy raz. Otrząsnęłam się a po chwili widziałam jak ów lew ucieka gdzieś w głąb Złej Ziemi a gdy lwa nie było widać na horyzoncie odzyskałam panowanie nad ciałem. Od razu wstałam i pobiegłam do lwicy spojrzałam jej w oczy i już wiedziałam, że to moja matka.
-Mamo ...-powiedziałam ze łzami w oczach .
-Córeczko.. chciałam wcześniej cię uratować przed twoim ojcem. Lecz nie mogłam tam do góry w niebie nie jest tak prosto jak myślisz. Lecz weście mogę cię ujrzeć z bliska a nie z góry.
-Mamo wystarczy mi, że teraz cię mogę ujrzeć a wuja? jest tam w niebie? i co to był za lew mam tyle pytań do ciebie ale najważniejsze jest jedno.. czy kiedyś znów cię zobaczę?
-Luna ja zawsze jestem przy tobie i strzegę cię. Będę ci pomagać w każdej sytuacji. Pytasz co u wuja  a ty sama dobrze wiesz, że ma się dobrze
 nigdy cię nie opuści zawsze będziemy w twoim sercu i nigdy cię nie opuścimy zastanawiasz
 się kim był ten lew a sama wiesz kim on był. A czy się jeszcze kiedyś zobaczymy to los pokarze jestem twoją przewodniczką, i sama wiesz, że nigdy cię nie opuszczę przenigdy. I pamiętaj!
Zawsze podążaj głosem serca! . A ty sama wiesz o czym mówię. A teraz żegnaj muszę cię już opuścić jednak czy się znów zobaczymy to los pokarzę.
-Mamo nie! nie opuszczaj mnie! ..rozpłynęła się w locie niczym spadająca gwiazda. Jednak spadająca gwiazda nie spełnia marzeń a przynajmniej moich . Zrozumiałam o co chodziło mamię. Kion ale my się znamy prawię pół dnia i jak mam mu to powiedzieć, że kocham go ? poczekam trochę może potem mu powiem ale jeszcze nie czas na miłość najpierw zajmę się szkoleniami, potem może.. ale jeszcze nie czas. Teraz wrócę na Lwią skałę położę się spać i sama zobaczę co przyniesie kolejny dzień....
Następnego dnia ......
Wstałam myślałam, że wszyscy już wstał jednak nie. Poruszałam się po cichu tak, by nikogo nie obudzić. Wyszłam z groty i podziwiałam wschód słońca do póki ktoś mi nie przeszkodził
-CZEŚĆ!-wrzasnął mi do ucha Kion i o mało co nie spadłam ze skały oczywiście udawałam lekko przygnębioną .
-hej .. nie musisz mi tak krzyczeć do ucha .. a już nie śpisz myślałam, że ..
-nie właściwie to szedłem za tobą. Chciałem ci powiedzieć, że bardzo mi przykro i chcę ci zaproponować spacer po lwiej ziemi co ty na to ?
Tak.. właściwie nie miałam ochoty iść na polanę po wczorajszych zdarzeniach ale to był Kion nie potrafiłam powiedzieć nie . Bo szczerze mówiąc spacer sam na sam po lwiej ziemi nie jest zbytnio pocieszający ale oczywiście musiałam powiedzieć:
-Tak chętnie ale to nie randka prawda?
-NIE! znaczy ekhem to nie randka tylko wież to.. zwykły spacer jak .. dziew.. kolega z koleżanką .
Zmiana narracji {Kion}
ona jest taka piękna choć nie wiem co w niej takiego jest zakochałem się w niej ale nie wiem czy ona we mnie . Tak na tym spacerze wyznam jej miłość ale jak ona to odbierze w końcu znamy się tylko jeden dzień a nawet nie . Po chwili reszta stada zaczęła wychodzić z jaskini  a szwagier na końcu ale nie wyszedł po to by oglądać wschód słońca tylko by porozmawiać z Luną o co w tym wszystkim chodzi. Będę się musiał tego dowiedzieć ..
Zmiana narracji {Luna}
Król do mnie podszedł i zaczął mówić ...
-Luna masz w sobie wielką moc.. nie chcę byś zrobiła coś głupiego. I jak zapewne wież musisz mieć zapewnioną opiekę oczywiście dopóki nie dorośniesz, a więc od teraz będzie się tobą opiekować Zawadi jest ona miłą lwicą i liczę na to, że nie będziesz sprawiać problemów
-Oczywiście będę się sprawować ale czasem może mi to nie wychodzić
-Mam nadzieje, że dotrzymasz umowy ale nie oczekuje od ciebie takiego angażowania. Każde lwiątko potrzebuję trochę swobody.
-Dobrze a gdzie jest ta pani która ma się mną zajmować?
-Witajcie . Luna jestem Zawadi to ja będę się tobą zajmować mam nadzieje, że polubisz resztę swojego rodzeństwa .
-rodzeństwa ? a gdzie oni są? i czy są w moim wieku ?
-są w twoim wieku ale resztę dowiedz się sama właśnie tu idą
-cześć mamo o hej Luna jestem Adgar a to jest moja siostra Iris.
-widzę, że już wszyscy mnie znają . Jak chcecie możecie do mnie mówić Lun, Lu jak wolicie
-raczej Lu a ten to może pójdziemy się pobawić razem z Ashą Kodą i Leach ?
-Nie.. jestem z kimś umówiona ale może później co?
-ok jakby co będziemy przy wodopoju
 Hmm...nawet są fajni ale trochę minie zanim się przyzwyczaję do nowej rodziny. Ale nadal się zastanawiam co to miało znaczyć Los pokarze czy się zobaczymy pewnie minie trochę dni albo i nawet miesięcy zanim odgadnę co to miało znaczyć. No nic idę do Kiona ..
Weszłam do jaskini zobaczyłam tam Kiona rozmawiającego z swoim ojcem Simbą no nic poczekam.

Zmiana narracji{Kion}
Rozmawiałem właśnie z moim ojcem było fajnie dopóki nie zapytał mnie o jedną rzecz:
-Kion powiedz mi prawdę czy podoba ci się Luna oczywiście nie zabraniam ci ale znasz ją zaledwie jeden dzień a ty już zapraszasz ją na randkę. Słuchaj wież, że należysz do Lwiej Gwardii i musisz dbać o swoje obwiązki rozumiesz?
-Tato podsłuchiwałeś mnie! to nie randka tylko zwykłe przyjacielski spacer to już nawet na spacery nie wolno mi chodzić umim o siebie zadbać a teraz wybacz muszę już iść .
Dalej nie słuchałem już taty. Czemu on się wtrąca w nie swoje sprawy ! ojciec przesadza umiem o siebie zadbać i wiem co jest dla mnie dobre a co nie! .. A no tak randka z Luną. Wiem powiedziałem wszystkim, że to zwykły spacer ale Luna na randkę może by się nie zgodziła więc musiałem tak powiedzieć .. chociaż i tak się dowie gdy wyznam jej miłość. A może poczekam z tym tata ma racje nie! powiem jej i to dziś ! .
-Cześć Luna gotowa? idziemy już ?
-em tak możemy to gdzie mnie prowadzisz?
-zobaczysz to niespodzianka
Zasłoniłem Lunie oczy jakąś Lianą i prowadziłem ją do mojego ulubionego miejsca gdzie uwielbiam przebywać w samotności.
-Już jesteśmy ...
-wow ..jakie pięk.....

CDN...
jak wam się podobał rozdział?
Jak myślicie czy znany już wam lew Garmadon będzie jeszcze chciał zabić Lunę ?

i na koniec zdjęcia postaci ...

Iris:


Adgar:


Zawadi:

2 komentarze:

  1. Fajny blog ! Super notka ! Chcę obserwować tego bloga jak to się robi ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietna nocia :) Czekam next :)

    OdpowiedzUsuń