sobota, 30 stycznia 2016

nowe mieszkanie , nowy przyjaciel i coraz starsza .

Byłam już na Polanie koło wodopoju. Tam gdzie ostatnio widziałam mamę i gdzie chciał mnie zabić mroczny władca. Może i matka kazała mi uciekać ale wciąż miałam małe obawy. Jeżeli sama siebie znam to .. dałabym się zabić w imię miłości. Ale po wypadku z hienami coś we mnie pękło i to co czułam do Kiona w sekundę prysło jak .. gdyby coś mnie opętało. Choć w sumie już nie wiem czy to była prawdziwa miłość od pierwszego spojrzenia. Czy tylko małe zauroczenie które wstąpi w me ciało jeszcze nie raz. Czułam się okropnie , te całe zdarzenia mnie przytłaczały. Byłam tylko małą lwiczką. Lecz rozumiałam więcej niż kto kolwiek mógłby sobie wyobrazić ... Miłość, hieny urodziny, przyjaciele i lwy które miały stać się moją rodziną. Tak urodziny .... już jutro miałam je obchodzić ale ... zamiast tego musiałam uciekać jak najdalej z tond. Zaczęłam płakać aż do momentu gdzie walnęłam głową o coś miękkiego. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że przede mną stoi nastolatka o pięknym różowym futrze.



- lwiątka nie powinny robić sobie spacerów w środku nocy , a zwłaszcza bez opieki. Gdzie mieszkasz? zaprowadzę cię tam
- ja właściwie nie mam rodziców ... mieszkałam tutaj 3 dni ale muszę z tond uciekać .
-Przykro mi . Dobrze choć ze mną. Właśnie wracam z polowania ale jak widzisz nic nie udało mi się złapać więc śniadania nie będzie .
-Mogę iść z tobą ? naprawdę jak się cieszę a tak właściwie jestem Luna a ty ?
-Jestem  Shani ale teraz to mało istotne jeśli się nie pośpieszymy. To staniemy się przekąską dla Kronów. Szybko biegnij za mną.
Biegłam za Shani sama nie wiem czemu jej zaufałam. Ale instynkt podpowiadał mi, że muszę jej zaufać. Ale najbardziej zastanawiało mnie to kto to Kron ? skoro nowa towarzyszka tak bardzo się ich bała to musiało być coś groźnego.  Godzinę później dotarłyśmy na  miejsce , byłam cała wyczerpana i od razu po wejściu do jaskini padłam.

Następnego ranka ..
Zaczęłam otwierać oczy chciałam przypomnieć sobie co się stało poprzedniego dnia lecz przeszkodziła mi w tym para grupka lwów i lwic ale także lwiątek w moim wieku .
-Witaj myśleliśmy, że już nie żyjesz ale na szczęście pradawni bogowie mieli cię w swojej opiece
-ale zaraz pradawni bogowie? i kim wy właściwie jesteście?
-Nie pamiętasz mnie? to ja Shani i chciałabym ci przedstawić moją rodzinne . Proszę poznaj moją matkę Shi i mojego ojca Kifo , a oprócz tego poznaj jeszcze mojego brata Chake i  ciotkę Valentine .  A co do Chaki jest w twoim wieku więc na pewno bez trudu się zaprzyjaźnicie .
Rodzina Shani, bardzo ciepło mnie przywitała. Ale zostało coś czego powinnam się dowiedzieć gdzie jestem  ...
-Shani mogłabym wiedzieć gdzie ja jestem ? i co to Krono ?
-tak oczywiście. Znajdujemy się na Ziemi Wyjątkowej . Nazywa się ona tak dlatego że żyją tu tylko jak to ująć ... kolorowe lwy . Wszystkie lwy które są podobne do nas zbierają się tu a dzięki temu nie czują się odrzucani jak kiedyś jednak ty jesteś wyjątkowa . A  jeśli chodzi o Krono to krwiożercze bestie które żywią się takimi lwami jak my. A jeśli chodzi o ciebie to sama już wież masz nas kiedyś uratować przed Mrocznym władcom.
-Tak ale na razie nie chcę o tym gadać. Wszyscy do okoła mi to powtarzają a nie czuję się za dobrze w centrum uwagi .
-Tak oczywiście .. ale wież muszę iść do szamana podczas wczorajszego polowania zraniłam się w łapę . Ale ty chyba tego nie zauważyłaś .
Chciałam już jej odpowiedzieć jednak przeszkodził mi w tym Chaka.
-Cześć fajnie, ze nas odwiedziłaś przyjaciół nigdy za wiele haha a może pobawisz się ze mną bo .. nie mam tak wielu przyjaciół. A ten  zabawy w berka chyba mnie nie  odmówisz?
-Nie dobrze.. berek haha
Bawiłam się z Chaką aż do momentu gdy ...

CDN...



Jak wam się podobało?

i na koniec zdjęcia ..  jednak na razie wstawie tylko Chakę ..

Chaka :












sobota, 16 stycznia 2016

Atak hien , legenda o panie złym i opuszczenie stada






-wow jakie piękne miejsce ..
-tak przychodzę tu, gdy chcę odpocząć od różnych uciążliwych spraw. To miejsce mnie uspokaja choć sam nie wiem dlaczego. A i oprócz tego nikt nie wie o tym miejscu. Więc to będzie taka nasza  mała tajemnica.
-Skoro nikt o tym nie wie to czemu mówisz to akurat mnie?  ..
Nastała głucha cisza . *muszę jej teraz powiedzieć dam radę*
-Bo ja.. wież chciałem ci powiedzieć, że .. 
nie dokończyłem. Ponieważ ktoś na mnie skoczył. A mianowicie hiena ze swoimi przyjaciółmi .. zostałem przygnieciony do ziemi, nie mogłem wstać, ..
Zmiana narracji .. [ Luna]
poczułam lekki strach, ale zabrałam się na odwagę, i skoczyłam na hienę , próbowałam walczyć, a było to trudniejsze niż myślałam w końcu nigdy nie uczyłam się walczyć. Kion, kiedy zobaczył, że ledwo co oddycham , ruszył mi na pomoc. Jednak on w końcu tracił siły 4 hieny na 2 lwiątka, było wiadome kto wygra . Nagle oprzytomniałam i zobaczyłam, że Kion przegrywa nie umiałam mu pomóc. Jednak w ostatniej chwili wpadłam na genialny pomysł. Otóż w miejscu w którym znajdowaliśmy się, było dość sporo Lilian, urwałam jedną Lilianę i szybko związałam nogę jednej z hien, następnie zawiązałam nią drzewo. Następnie zrobiłam to samo z innymi hienami tak, że te w ogóle tego nie zauważyły. Gdy skończyłam a hieny zaczęły iść w moją stronę. Pazurem przetnełam jedną z Lilian. I w ostatniej chwili hieny poszły w górę i zwisały nad ziemią. Cieszyłam się, że to ja wymyśliłam ten sprytny plan. Ale nagle przypomniałam sobie o Kione.
-Kion ! żyjesz !?* Pochyliłam się nad ciałem Kiona . Żył ale leżał pół przytomny na trawie. Szybko wzięłam go na swój grzbiet i pognałam szybko do Rafikiego. Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu. Zauważyłam, że nie, było go na miejscu więc położyłam go na ,,posłaniu'' zrobionego z trawy. Próbowałam obudzić Kiona jednak nic z tego nie było. Postanowiłam poczekać na mandryla. Jednak w pewnej chwili zaciekawiły mnie malowidła które, były narysowane na ścianie ogromnego drzewa. Oglądałam obrazki. Lecz z transu zbudził mnie mandryl.
-Witaj Luna co się stało?
-Rafiki już jesteś .Tak się cieszę bo, byliśmy z Kionem na spacerze.  Ale w pewnej chwili zaatakowały nas hieny nie mieliśmy szans . I teraz.. boje się o Kiona!
-Luna poczekaj na dworze nie wolno ci być na badaniach. Zawołam cię ..
Wyszłam z domu Rfikiego, bardzo się bałam. Ale po kilku minutach zaczęłam słyszeć jakieś głosy, a brzmiały one mniej więcej tak: Luna.. uciekaj ratuj się, jeśli nie zdążysz. On może cię dopadnąć uciekaj z Lwiej Ziemi. Zanim będzie za póżno ! ... 
na tym to się skończyło nie rozumiałam. Miałam się uczyć walki, sprytu i umiejętności . Żeby potem pokonać Garmadona . Ale jak mam tego dokonać skoro muszę z tond uciekać. A Kion co z nim będzie? . Przecież nie zostawię go . Czemu to musi być takie trudne muszę dokonać wyboru między .. : Miłością a Śmiercią: Po głosach zaczęła pojawiać mi się wizja o taka :
Zawsze podążaj głosem serca! . A ty sama wiesz o czym mówię.  Tak! Pójdę za głosem serca !
Opuszczę Lwią Ziemie i uratuję całą Afrykę ! . Kion . powiem tylko tyle, gdybym nie uciekła mogłabym stracić życie i nigdy bym nie uratowała Afryki. A wtedy już nigdy, bym nie ujrzała Kiona.
-Luna możesz wejść . 
-to ... to co z Kionem ?
-Kion żyje. Jednak tak od razu się nie obudzi. Doznał poważnych obrażeń więc myślę, że jutro. Ale wtedy już cię nie będzie prawda ?
-Z kąt ty to wiesz? ale tak masz rację. Choć w głębi  duszy chcę tu zostać ..  mama powiedziała mi, 
żebym podążała za głosem serca . Ale czy ma rację ?  Rafiki pomóż mi co mam zrobić?
-Twoja matka mi to powiedziała. Duchy nigdy się nie mylą to one wskazują nam dobrą drogę . A że twoja matka powiedziała żebyś szła za głosem serca. To cenna rada W główkach nam się wydaje, że dobrze robimy. Ale to od serca dowiemy się którędy podążać prawą czy lewą stroną . A w twoim przypadku .. Podążać za śmiercią czy miłością . Niestety ja ci nie powiem  którędy . Sama musisz wybrać. W końcu kiedyś staniesz się dorosła i sama będziesz musiała dokonywać wyborów lżejszych czy trudniejszych nie wiadomo ale zawsze sama nikt ci nie powie jak nawet twoja rodzina.
Spuściłam łepek, ale po chwili pojawił się uśmiech na mej twarzy nie wiem sama dlaczego . Ale coś dobrego we mnie skoczyło ..
-A jeśli możesz to opowiesz mi coś o tych obrazkach co one znaczą?
-Istnieje o nich legenda niektórzy w nią wierzą, a niektórzy myślą, że to tylko głupoty.. a brzmi ona tak ....
*Pewnego dnia urodziła się lwiczka o kolorze czerwonym. A oczy natomiast miała czarne a nazwano ją Aureliom . Ta nie miała łatwo w życiu . Jednak nigdy się nie podawała. Aż w końcu szczęście się do niej uśmiechnęło. Była już wtedy nastolatkom . Poznała lwa w jej wieku a nazywał się on Garmadon . łączyło ich wiele wspólnego obaj kochali przygody , pomagać innym. Ale gdy stali się dorośli , klątwa, która spadła na Garmadona w dzieciństwie , niszczyła jego ciało od zewnątrz. Z dnia na dzień stawał się coraz groźniejszy. Wszyscy chcieli mu pomóc jednak zło rozprzestrzeniało się w jego sercu od lat. Już nic nie mogło mu pomóc. Jednak któregoś dnia pojawiła się iskra nadziei. Aurelia, była wybrankom i mogła pokonać Garmadona. Lecz poległa. Następnie po paru tysięcy lat urodziła się lwiczka o barwie niebieskiej z jednym złotym a 2 Liliowym oku . I to ona jako kolejna ma szansę pokonać Garmadona*
-Ale jeśli minęło pare tysięcy lat to jakim cudem on jeszcze żyje? i o jaką klątwę chodzi?
-Klątwa która pochłonęła serce Garmadona, była tak przepełniona nienawiścią, że ten stał się   tak zwanym ,,wiecznie żyjącym'' choć w zasadzie ty masz szansę go pokonać . O jaką klątwę pytasz tego już ci nie odpowiem niestety nikt tego nie wiem oprócz jego samego .
Nagle do pnia drzewa wpadł Simba z resztą rodziny. Pytali się co się stało. Opowiedziałam im całą historię a następnie Król Kovu wydał rozkaz o jeszcze większym pilnowaniu królestwa.
Zaczęło się robić ciemno . Wszyscy już zasnęli a ja postanowiłam uciec, tylko rodzina królewska wiedziała czemu muszę opuścić stado.....

CDN.....
Jak wam się podobało ?
1. Jak myślicie czy jeszcze kiedyś Luna z Kionem się spotkają?

wtorek, 5 stycznia 2016

przewodniczka i spacer...

Szłam w stronę Złej Ziemi, ciągle słyszałam szepty, ryki co trochę mnie przestraszyło ale nie zatrzymywałam się, lecz coś mi kazało stanąć przy wodopoju. Nie mogłam się ruszyć straciłam panowanie nad swoim ciałem. Zobaczyłam cień w oddali, bardzo się bałam, runęłam na ziemię próbowałam wstać, lecz po chwili zdałam sobie sprawę, że i tak nic z tego nie będzie. Nagle w górze zobaczyłam światełko, które z każdą sekundą robiło się coraz jaśniejsze po kilku minutach światło znikło a ja nadal nie mogłam wstać. Jakiś lew zaczął się do mnie zbliżać wyciągnął pazury , łapę zaczął podnosić w moją stronę gdy chciał uderzyć coś mu przeszkodziło. To była lwica wydawała mi się znajoma tylko nie pamiętałam z skąd ją znałam. Ta zaczęła ryczeć, jednak lew nie dawał za wygraną. Owa lwica była duchem! coś w głowie mi świtało , a po chwili już wiedziałam kim jest owa lwica to była moja matka!

Wyglądała inaczej i nie miałam pewności, że to ona ale.. czułam takie samo ciepło w sercu jakie czułam gdy zobaczyłam ją pierwszy raz. Otrząsnęłam się a po chwili widziałam jak ów lew ucieka gdzieś w głąb Złej Ziemi a gdy lwa nie było widać na horyzoncie odzyskałam panowanie nad ciałem. Od razu wstałam i pobiegłam do lwicy spojrzałam jej w oczy i już wiedziałam, że to moja matka.
-Mamo ...-powiedziałam ze łzami w oczach .
-Córeczko.. chciałam wcześniej cię uratować przed twoim ojcem. Lecz nie mogłam tam do góry w niebie nie jest tak prosto jak myślisz. Lecz weście mogę cię ujrzeć z bliska a nie z góry.
-Mamo wystarczy mi, że teraz cię mogę ujrzeć a wuja? jest tam w niebie? i co to był za lew mam tyle pytań do ciebie ale najważniejsze jest jedno.. czy kiedyś znów cię zobaczę?
-Luna ja zawsze jestem przy tobie i strzegę cię. Będę ci pomagać w każdej sytuacji. Pytasz co u wuja  a ty sama dobrze wiesz, że ma się dobrze
 nigdy cię nie opuści zawsze będziemy w twoim sercu i nigdy cię nie opuścimy zastanawiasz
 się kim był ten lew a sama wiesz kim on był. A czy się jeszcze kiedyś zobaczymy to los pokarze jestem twoją przewodniczką, i sama wiesz, że nigdy cię nie opuszczę przenigdy. I pamiętaj!
Zawsze podążaj głosem serca! . A ty sama wiesz o czym mówię. A teraz żegnaj muszę cię już opuścić jednak czy się znów zobaczymy to los pokarzę.
-Mamo nie! nie opuszczaj mnie! ..rozpłynęła się w locie niczym spadająca gwiazda. Jednak spadająca gwiazda nie spełnia marzeń a przynajmniej moich . Zrozumiałam o co chodziło mamię. Kion ale my się znamy prawię pół dnia i jak mam mu to powiedzieć, że kocham go ? poczekam trochę może potem mu powiem ale jeszcze nie czas na miłość najpierw zajmę się szkoleniami, potem może.. ale jeszcze nie czas. Teraz wrócę na Lwią skałę położę się spać i sama zobaczę co przyniesie kolejny dzień....
Następnego dnia ......
Wstałam myślałam, że wszyscy już wstał jednak nie. Poruszałam się po cichu tak, by nikogo nie obudzić. Wyszłam z groty i podziwiałam wschód słońca do póki ktoś mi nie przeszkodził
-CZEŚĆ!-wrzasnął mi do ucha Kion i o mało co nie spadłam ze skały oczywiście udawałam lekko przygnębioną .
-hej .. nie musisz mi tak krzyczeć do ucha .. a już nie śpisz myślałam, że ..
-nie właściwie to szedłem za tobą. Chciałem ci powiedzieć, że bardzo mi przykro i chcę ci zaproponować spacer po lwiej ziemi co ty na to ?
Tak.. właściwie nie miałam ochoty iść na polanę po wczorajszych zdarzeniach ale to był Kion nie potrafiłam powiedzieć nie . Bo szczerze mówiąc spacer sam na sam po lwiej ziemi nie jest zbytnio pocieszający ale oczywiście musiałam powiedzieć:
-Tak chętnie ale to nie randka prawda?
-NIE! znaczy ekhem to nie randka tylko wież to.. zwykły spacer jak .. dziew.. kolega z koleżanką .
Zmiana narracji {Kion}
ona jest taka piękna choć nie wiem co w niej takiego jest zakochałem się w niej ale nie wiem czy ona we mnie . Tak na tym spacerze wyznam jej miłość ale jak ona to odbierze w końcu znamy się tylko jeden dzień a nawet nie . Po chwili reszta stada zaczęła wychodzić z jaskini  a szwagier na końcu ale nie wyszedł po to by oglądać wschód słońca tylko by porozmawiać z Luną o co w tym wszystkim chodzi. Będę się musiał tego dowiedzieć ..
Zmiana narracji {Luna}
Król do mnie podszedł i zaczął mówić ...
-Luna masz w sobie wielką moc.. nie chcę byś zrobiła coś głupiego. I jak zapewne wież musisz mieć zapewnioną opiekę oczywiście dopóki nie dorośniesz, a więc od teraz będzie się tobą opiekować Zawadi jest ona miłą lwicą i liczę na to, że nie będziesz sprawiać problemów
-Oczywiście będę się sprawować ale czasem może mi to nie wychodzić
-Mam nadzieje, że dotrzymasz umowy ale nie oczekuje od ciebie takiego angażowania. Każde lwiątko potrzebuję trochę swobody.
-Dobrze a gdzie jest ta pani która ma się mną zajmować?
-Witajcie . Luna jestem Zawadi to ja będę się tobą zajmować mam nadzieje, że polubisz resztę swojego rodzeństwa .
-rodzeństwa ? a gdzie oni są? i czy są w moim wieku ?
-są w twoim wieku ale resztę dowiedz się sama właśnie tu idą
-cześć mamo o hej Luna jestem Adgar a to jest moja siostra Iris.
-widzę, że już wszyscy mnie znają . Jak chcecie możecie do mnie mówić Lun, Lu jak wolicie
-raczej Lu a ten to może pójdziemy się pobawić razem z Ashą Kodą i Leach ?
-Nie.. jestem z kimś umówiona ale może później co?
-ok jakby co będziemy przy wodopoju
 Hmm...nawet są fajni ale trochę minie zanim się przyzwyczaję do nowej rodziny. Ale nadal się zastanawiam co to miało znaczyć Los pokarze czy się zobaczymy pewnie minie trochę dni albo i nawet miesięcy zanim odgadnę co to miało znaczyć. No nic idę do Kiona ..
Weszłam do jaskini zobaczyłam tam Kiona rozmawiającego z swoim ojcem Simbą no nic poczekam.

Zmiana narracji{Kion}
Rozmawiałem właśnie z moim ojcem było fajnie dopóki nie zapytał mnie o jedną rzecz:
-Kion powiedz mi prawdę czy podoba ci się Luna oczywiście nie zabraniam ci ale znasz ją zaledwie jeden dzień a ty już zapraszasz ją na randkę. Słuchaj wież, że należysz do Lwiej Gwardii i musisz dbać o swoje obwiązki rozumiesz?
-Tato podsłuchiwałeś mnie! to nie randka tylko zwykłe przyjacielski spacer to już nawet na spacery nie wolno mi chodzić umim o siebie zadbać a teraz wybacz muszę już iść .
Dalej nie słuchałem już taty. Czemu on się wtrąca w nie swoje sprawy ! ojciec przesadza umiem o siebie zadbać i wiem co jest dla mnie dobre a co nie! .. A no tak randka z Luną. Wiem powiedziałem wszystkim, że to zwykły spacer ale Luna na randkę może by się nie zgodziła więc musiałem tak powiedzieć .. chociaż i tak się dowie gdy wyznam jej miłość. A może poczekam z tym tata ma racje nie! powiem jej i to dziś ! .
-Cześć Luna gotowa? idziemy już ?
-em tak możemy to gdzie mnie prowadzisz?
-zobaczysz to niespodzianka
Zasłoniłem Lunie oczy jakąś Lianą i prowadziłem ją do mojego ulubionego miejsca gdzie uwielbiam przebywać w samotności.
-Już jesteśmy ...
-wow ..jakie pięk.....

CDN...
jak wam się podobał rozdział?
Jak myślicie czy znany już wam lew Garmadon będzie jeszcze chciał zabić Lunę ?

i na koniec zdjęcia postaci ...

Iris:


Adgar:


Zawadi: