- Już niedługo! I tak mnie nie pokonasz! Zginiesz!
Lew zniknął a ja szybko otworzyłam oczy. Uświadomiłam sobie, że to, był tylko sen. Otóż wczorajszego dnia przez zranioną łapę ja razem z Chaką nie mogliśmy wyruszyć w dalszą podróż. Ale teraz to nie miało znaczenia. Prawda? . Ale jeżeli ten lew chce mojej śmierci to może znaczyć tylko jedno. Właśnie przed sobą ujrzałam Garmadona! . W prawdzie przez sen jednak jego postawa i spojrzenie już świadczyły o tym, że Władca ma mroczną duszę. Spojrzałam na Chakę spał sobie w najlepsze. Postanowiłam że nie będę na razie go budzić, poszłam kilka kroków w przód i nagle się zatrzymałam. Przypomniałam sobie o czymś, bardzo ważnym, skoro nie będę miał żadnych nauk to jak w przyszłości mam pokonać Garmadona ? . Chociaż może uda mi się kontrolować swoje moce bez żadnych nauk? . Zastanawiałam się tak, aż do momentu kiedy usłyszałam :
- Już wstałaś?
No tak Chaka akurat musiał się obudzić w takim momencie.
- Tak miałam zły sen. To wyruszamy w dalszą podróż?
- Tak możemy. Ale dokładnie muszę się zastanowić w którą stronę to, było. Od opowieści mamy wiem niewiele
- Znaczy teraz mówisz, że nie wiesz w którą to stronę?
- Nie czekaj, chyba to było w tamtą. Tak, tak idziemy na północ
-A więc chodźmy . - Odpowiedziałam bez namysłu. I z wielką obojętnością.
Zmiana narratora: Chaka
Luna, była dzisiaj jakaś dziwna musiałem się dowiedzieć o co chodzi. Ale pomyślałem, że tak sama z siebie nic mi nie powie. Więc wymyśliłem podstęp. Taka stara sztuczka moich rodziców. Skłamie Lunie ,że wiem o co chodzi i wszystko mi ujawni.
-Luna wież co wiem czemu tak się zachowujesz.
- Naprawdę? To wież, że w śnie widziałam Garmadona!?
- Co! widziałaś przez sen Mrocznego władcę!
-Chaka! oszukałeś mnie. No ale tak widziałam mówił, że już niedługo i tak zginę, i że go nie pokonam. Te jego ślepia, były takie mroczne. Myślałam naprawdę odejdę z tego świata. To było takie straszne.
- Ale na szczęście okazał się to być tylko sen i przepraszam za kłamstwo. Jednak musiałem się dowiedzieć o co chodzi. A tak w ogóle chcesz się nauczyć kontrolować nad magią ?
- Tak to oczywiste. Ale ty też się nie znasz na magii.
- Tak ale dawanie lekcji nie może być takie trudne.
- Ok tam jest jakiś pień chodź tam.
-Nie! tam nie idź widzisz. To tylko iluzja, tak naprawdę tam jest podłożona pułapka
- Mądre z was dzieciaczki. Ale z życiem nie ujdziecie!
Odwróciliśmy się gwałtownie stało tam 5 hien.
- Szybko!
Uciekaliśmy tak szybko jak mogliśmy. Nagle zauważyłem, że Luna spowalnia zbliżyłem się do niej a ta krzyknęła ,, Odsuń się! "
Odskoczyłem na bok Luna zaczęła mienić się przeróżnymi kolorami, zaraz po tym kolory zamieniły się w białe światło . Trochę później Jej oczy zmieniły barwę na białe. A zaraz po tym hieny uciekły a Luna opadła nieprzytomna na ziemie. Starałem się ją obudzić. Udało mi się to po kilku minutach.
-Luna dobrze się czujesz? i co tu się stało?
-Ja, ja . Tak właśnie się dzieje w niebezpiecznych sytuacjach. Już raz się tak zdarzyło. Także zemdlałam. Jednak obudziłam się po jednym dniu. Nie wiem o co chodzi. Nie wiem jak to kontrolować.
- To jest extra! mam pewien pomysł widzisz ten kamień?
- Ślepa nie jestem. Tak widzę a o co chodzi?
- Spróbuj swoją magią go podnieść. Skup się na jednym punkcie na tym kamieniu.
Zmiana narratora :Luna
Skupiłam się na punkcie o którym mówił Chaka . Przez chwilę mi się to nie udawało . Jednak po kilku chwilach. Otworzyłam oczy i zobaczyłam białą mgłę i unoszący się kamień.
-Chaka! udało mi się!
- Tak to prawda. Widzisz jestem dobrym nauczycielem
- I to jakim nic nie wiesz o magii a tu takie rzeczy wymyślasz
-Dzięki..
Chciałam coś odpowiedzieć Chace. Jednak przerwał mi w tym szeleszczący krzak.
- Ktoś tam jest- Powiedział przestraszona
- Wyjdź z tam tond !
Za krzaków wyszedł lewek w naszym wieku
- Ok nie wkurzajcie się tak. Przepraszam bardzo. Jestem Ujasiri a wy?
- Ja jestem Chaka a to moja koleżanka Luna. Sam tu jesteś?
- Tak moi rodzice nie żyją.. ale jestem tu z moją siostrą. A ten widziałem całą sytuacje. Wow to, było takie fajne. Hej mógłbym z wami podróżować?
Popatrzyłam porozumiewawczo na Chakę. Co mi szkodzi.
-Dobrze możecie a gdzie twoja siostra?
- A no tak. Jesalia chodź tu!

Za krzaków tych samych co wyszedł Ujasiri wyszła jego siostra. Miała piękne jasne futro i tak samo jak jej brat niebieskie oczy.
- Cześć jestem Je- Jesalia a wy to?
- Luna a on to Chaka . A więc idziecie z nami?
- Tak a gdzie? i jakie ty masz fajne futerko takie niebieskie. Chociaż bez obrazy nie chciałabym mieć takiego futra. Ponieważ nie lubię być w centrum uwagi.
- Jesalia nie szkodzi. Ty też masz piękne futra. A zmierzamy do Ziemi Mefisto.
- Hej! słyszeliśmy trochę o tej ziemi!. A tak w ogóle znasz się na magii prawda?
- Tak ale teraz o tym nie będę rozmawiała
- Wow też bym chciał mieć takie magiczne zdolności!
..
CDN
Podobało się?
